ItalianoHrvatskiEnglishFrançaisDeutchEspañolPortuguesePo PolskuSlovakia     

 

Czerwiec

Gdy spotykam młodych, niektórzy z nich mówią: „ Ja nie widzę, nie czuję obecności Żywego, Zmartwychwstałego Boga, o, którym mówisz”. Mówią mi to z pragnieniem podjęcia wyzwania, ale na ich obliczach widać smutek i pragnienie; świadomi, że potrzebują: zobaczyć, dotknąć, poczuć tego Żywego Boga, aby odnaleźć pełnię życia. A ja pytam ich: „ A czy ty otworzyłeś drzwi? Spróbowałeś, choć raz powiedzieć: Panie potrzebuję Ciebie”. Drzwi serca mają tylko jedną klamkę, tę od wewnątrz i tylko my w naszej wolności możemy Jemu, Temu, który puka i pragnie wejść, aby uczynić nas szczęśliwymi, by nasza radość była pełna, te drzwi otworzyć. A kiedy On przychodzi po długiej zimie nadchodzi wiosna; serce otwiera się z pięknym uśmiechem. Zawsze mówię młodym, że pierwszą rzeczą, która musimy uczynić, kiedy budzimy się rano to uśmiechnąć się do naszego życia, tego cudownego daru, w, którym trzeba rozkochać się: życie, które daruje Ci nowy dzień. Tak jak słońce, które wchodzi przez drzwi serca i oświeca wszystko. I dlaczego płakać? Skończony już jest czas ciemności, smutku, rozpaczy i lęku. Jezus zmartwychwstał i nie pozostawił nas samych, dał nam Ducha Świętego, Miłość, którą Ojciec Go kocha i którą On nas pokochał
Często pytamy: „ A gdzie jest ta Miłość? Czym jest?” Miłość jest drogą, na, której jest wiele kroków, która angażuje całe nasze istnienie, musimy wejść na ścieżkę miłości i zacząć kroczyć z przebaczeniem, z dobrocią, z miłosierdziem, z cierpliwością …
Miłość musi wychodzić z umysłu, z myśli światłej, świeżej i czystej; potem są oczy, które maja być pełne nadziei, radości i optymizmu; uszy, które muszą słuchać w nowy sposób; usta, aby się uśmiechać i aby umocnić odwagę wobec daru życia, by żyć w ciszy pokoju, który uspakaja nasze najmocniejsze reakcje i który mówi więcej niż słowa … i tak uczymy się nowego języka gestów autentycznych, szczerych i bezinteresownych.
Iluż to świętych miało odwagę, by się zmienić: z osób pełnych gniewu i złości w pewnym momencie stali się pełni słodyczy, łagodności, ciszy, dlatego, że pozwolili w sobie działać Duchowi Świętemu. Patrząc na nich możemy powiedzieć, że miłość istnieje, że Duch Święty nie jest jakąś zjawą, ale jest obecny i żywy, to Ten, który nas naprawdę zmienia.
Zawsze myślałam o Duchu Świętym jak o dobrym, bystrym dziecku, pełnym fantazji i życia, które zawsze wymyśla wiele pięknych, nowych i prawdziwych rzeczy, jedna po drugiej; to jest Miłość. I aby spotkać to dziecko, koniecznym jest pochylić się, stać się jak dziecko. I dlatego naszym młodym proponujemy, by zgięli kolana na modlitwie, aby odkryli, że są mali i potrzebujący i spotkali Prawdę i Miłość. Bez tego spotkania nie jesteśmy zdolni do autentycznych ludzkich zachowań: ani śmiać się ani płakać; ani do dobroci, miłosierdzia, cierpliwości czy pokoju.
Dlatego pozwólmy wtargnąć temu Światłu, Ogniowi, Miłości: wszystko to, czego potrzebujemy to Duch Święty. On jest dawcą darów i pragnie obdarować nas najwspanialszymi darami: pragnie działać, zmieniać nasze serce, naszą przeszłość, uleczyć naszą głębię i dać mam pokój z samymi sobą.
Wzywajmy Go wytrwale w tym czasie: Jego, który zstąpił na Maryję i Apostołów, niech zstąpi na nas i uczyni nas nowymi ludźmi zmartwychwstałymi z Chrystusem.

WydrukujWydrukuj