|
Droga Matko Elviro, jak się czujesz w dniu siedemdziesiątych urodzin? Coraz bardziej pełna życia! Pełna życia nie znaczy młoda. Gdy patrzę w lustro widzę coraz więcej zmarszczek, starzejące się ciało,…lecz moje życie się nie starzeje! Serce wciąż jest młode! Jest pełne odwagi, gotowe na ryzyko. Wypełnia je wiara w miłość, która nadaje sens istnieniu. Czuję w sobie nieskończoną energię i siłę. To daje mi entuzjazm, aby pomagać innym. Nie myślę o moich obawach, potrzebach, o tym, że jestem zmęczona. Myślę o osobach obok mnie.
Siedemdziesiąt lat życia, w tym pięćdziesiąt konsekrowanego. Patrząc wstecz, co przychodzi Ci na myśl?  Gdy patrzę na moją historię pod kątem wiary, mogę powiedzieć, że Bóg zawsze działał w moim życiu. Duch Święty prowadził moich rodziców w wielu sytuacjach. To pozwoliło mi wzrastać w miłości i służbie na rzecz drugiego. Bóg przygotowuje swe,, sługi '' w bardzo precyzyjny sposób. Dziś dziękuję Panu za to, że urodziłam się w biednej i licznej rodzinie. W okresie drugiej wojny światowej wyemigrowaliśmy z południa Włoch na północ. Byłam dzieckiem zawsze posłusznym rodzicom. Oczekiwali ode mnie i rodzeństwa wiele poświęceń. Ojciec był uzależniony od alkoholu Cały ciężar utrzymania rodziny spadał na mamę. Ciężko pracowała jako pielęgniarka. Od dzieciństwa musiałem myśleć o innych i to było moim pierwszym powołaniem.
Masz jakieś szczególnie wspomnienie dotyczące ojca czy matki? Był okres po wojnie, straszna bieda. Do piętnastego roku życia chodziłam bez butów. Pamiętam, że mój ojciec często się upijał. To stało się przyczyną wielu osądów i wstydu. Gdy przyjeżdżał po mnie do szkoły na rowerze chwiał się. Dzieci mówiły:,, Popatrz Rita twój tata znów jest pijany''. Te upokorzenia i trudności wydawały się bezsensownym cierpieniem. Dziś rozumiem, że nawet wtedy działał Duch Święty. Mój ojciec nauczył mnie potrzebnej w życiu dyscypliny. Nie pozwalał na gry i zabawy. Musiałam opiekować się rodzeństwem. Często budził mnie w nocy i wysyłał do sklepu po papierosy. To wszystko, co przeżyłam nauczyło mnie przezwyciężać lęk i myśleć o innych. Zrozumiałam, co oznacza poświęcenie i upokorzenie. Dzięki temu dziś czuję się wolna. Jestem świadoma, że w nas kryje się, nieskończony potencjał miłości Bożej, która odradza się każdego dnia. Gdy spotkasz Boga nawet twoja przeszłość stanie się dla ciebie bogactwem.
Jak narodziła się idea założenia Wspólnoty? Zdałam sobie sprawę z tego, że w tym konsumpcyjnym świecie najbardziej cierpią młodzi. Są zagubieni i opuszczeni. W rodzinach brakuje dialogu i porozumienia. Chodząc ulicami miasta widziałam ich cierpienie i wołanie o pomoc. To wszystko wracało do mnie w modlitwie i popychało w ich stronę. To nie była tylko idea. Bóg chciał,abym dała tym młodym coś, co włożył w moje serce. Narodziło się we mnie pragnienie, aby otworzyć drzwi narkomanom, bezdomnym i zdesperowanych.
Minęło jeszcze wiele lat zanim narodziło się Cenacolo. Dla ciebie jako osoby bardzo aktywnej było ciężko zaczekać? Powołanie od Boga sprawia, że wierzysz w rzeczy, które wydają ci się nie możliwe. Nie było łatwo wytłumaczyć przełożonym to, co czułam. Prosiłam przez wiele lat o otworzenie domu dla narkomanów. W odpowiedzi wyliczano mi moje limity: to, że nie studiowałam, nie byłam odpowiednio przygotowana itp. W środku czułam, że muszę odpowiedzieć Bogu na Jego wołanie. To było trudne oczekiwanie.Pan dał mi siłę i wiarę w to, co miało się narodzić.
O czym pomyślałaś, gdy po raz pierwszy stanęłaś pod bramą domu w Saluzzo? Pamiętam dobrze ten dzień. Było to 16 lipca 1983 w święto Madonny z Góry Karmel. Dostałam klucze do domu. Gdy zobaczyliśmy, w jakim był stanie ci, którzy ze mną byli złapali się za głowę. Dom nie miał drzwi i okien a dach był do całkowitej naprawy. Nie było łóżek, krzeseł,garnków a ja nie miałam w kieszeni złamanego grosza! Patrzyłam na zagubione twarze moich towarzyszy. Oczami wyobraźni widziałam ten dom odnowiony, piękny i pełen młodzieży. To niesamowite jak Pan mnie prowadził i podtrzymywał na duchu. Myślałam o domu dla około pięćdziesięciu narkomanów a po pewnym czasie pokoje były już przepełnione.Byłam zdziwiona, nie wiedziałam, co robić. Mówiłam do siebie:,, jestem dobrą siostrą zakonną i wystarczająco się poświęcam dla tej pięćdziesiątki”. Życie popychało do przodu i przynaglało. Do drzwi Wspólnoty pukali wciąż nowi chłopcy. Otworzyliśmy, więc następny dom, i następny. Później o wszystko zatroszczyła się Madonna: domy za granicą itp.
Dlaczego wybrałaś nazwę Wspólnota Wieczernik( Cenacolo)? Chciałam by było to coś, co wiąże się z Madonną. Zastanawiałam się, gdzie w Biblii występuje Maryja. Jednym z takich miejsc jest Wieczernik.Po śmierci Jezusa spotyka się tam wraz z apostołami. Są pogrążeni w smutku, nieśmiali, zamknięci, wylęknieni, zdesperowani. Tak jak dzisiaj narkomani, którzy stracili sens życia. Po zesłaniu Ducha Świętego stają się świadkami zmartwychwstania. To nasza historia i dlatego zdecydowaliśmy się na nazwę Wspólnota „Wieczernik”. Lubimy też nazywać się Wspólnotą Publicznych Grzeszników. Pokazujemy światu jak nieskończone jest miłosierdzie Boże. To jest nasze przesłanie. Chcemy być nadzieją dla ludzkości.Głosimy, że miłosierdzie Boże jest obecne w naszym życiu. Jest ono dla wszystkich, nawet największych grzeszników.
Gdy otwieraliście Wspólnotę zdarzały się jakieś spory? Na początku nie wszyscy byli zadowoleni. Niektórzy nie pozdrawiali mnie na ulicy. Mówiono z pogardą: narkomani! Co ta siostra robi z narkomanami, je i żyje z nimi… Nie mam wykształcenia, nie znam języków obcych. Jestem,, prostą gęsią'' i dobrze zdaje sobie z tego sprawę. Najpiękniejsza rzecz na świecie to zaakceptować siebie takim, jakim się jest. Resztę czyni Bóg. Cenacolo nauczyło mnie, co oznacza mieć charyzmat. To coś, czego inni nie rozumieją i nie rozumiesz nawet ty. Otwiera cię na nowe, niezbadane horyzonty i odkrywasz, że Bóg cię prowadzi poprzez życie. Nic nie jest zaplanowane i zaprogramowane. Wszystko jest nowe- nawet dla ciebie.
Jak poradziłaś sobie nie mając żadnych funduszy? Na początku żyliśmy w strasznej biedzie. Nie mieliśmy nic oprócz ufności w Boga. Pamiętam, że jakiś pan przyniósł kosiarkę do trawy i narzędzia do domu. To był początek Bożej opaczności. Wiele razy musiałam upokorzyć się przed innymi. Raz zabrakło gazu. Pojechałam moim Fiatem 500 do jednego ze skupów.,, Przepraszam potrzebuje jednej butli z gazem. Nie mam pieniędzy." Sprzedawczyni mi odpowie:,,Jak to możliwe, jak może tak siostra żyć? Niestety mamy cały sklep w zastoju. Nikt nic nie kupuje.To brzydki moment w gospodarce.'' Odpowiadam:,, No dobrze, nieważne…powiedziano mi bym skierowała się do pani,ale nieważne". Zapaliłam silnik samochodu a ona mówi:,,chwileczkę, Francisco da siostrze małą butlę ''.,, O, dziękuję modlimy się za panią.'' Butla wystarczyła na piętnaście dni i później znowu byliśmy bez gazu. Powiedziałam do siebie:,, jadę znowu do tego sklepu. Tak czy siak tam już się upokorzyłam.’’ Gdy przyjechałam ekspedientka wyszła mi naprzeciw mówiąc:,,Siostro, co zrobiłaś?! Otworzyły się wszystkie rynki zbytu. Nie zabraknie siostrze nigdy więcej gazu!''. Dała mi dwie butle. Były tak duże, że nie mieściły się w samochodzie. Później przyjechali pod nasz dom i zamontowali wielki zbiornik. Od tej chwili przez wiele lat przejeżdża tędy dostawca gazu i go napełnia. Gdy prosisz w imię Boga, On daje ci siłę ponad twoje możliwości. Nie obchodzi cię wtedy czy stracisz twarz, czy się do Ciebie uśmiechają,czy przyprawiają cię o łzy. Jesteś gotowa na wszystko i idziesz do przodu!
Co pamiętasz jeszcze z początków? Dzień, w którym zrozumiałam, że musimy wyrzucić papierosy. Minęło parę lat. Pomyślałam:,, Nie jestem konsekwentna: młodzi chcą się wyzwolić się z uzależnienia a ja im pozwalam palić.'' W tym momencie coś się we mnie poruszyło. Pewnego wieczoru nie wytrzymałam. Gdy byliśmy w kaplicy uklęknęłam przed chłopcami mówiąc:,,Chłopaki przepraszam. Przyszliście do Wspólnoty by wyzwolić się od narkotyków. Bałam się, że nie zostaniecie, więc pozwoliłam wam na papierosy. Od tego wieczoru we Wspólnocie się nie pali.!" Zawołałam tego,,najgorszego''- tego, co chciał palić za wszelką cenę. Powiedziałam mu:,,idź i przynieś worek na śmieci.'' Wszyscy siedzieli a on chodził z workiem i zbierał paczki papierosów. Później powiedziałam:,,jeśli ktoś chce odejść to ma rację. Niech zapuka do biura a my damy mu pieniądze na powrót do domu. Kto chce zostać bez papierosów może zostać.” Rozpaliliśmy wielkie ognisko. Cierpiałam razem z nimi, gdyż wiedziałam, że lubili,,tego papierosa'' Nikt nie odszedł, wszyscy zaakceptowali moją decyzję. Widzisz moje lęki!. Od tego momentu zrozumiałam, że młodzi nie są leniwi, lękliwi i obojętni! Są zdolni do walki, do cierpienia, i poświęcenia! Są generacją najpiękniejszą na świecie.Odnajduję się dobrze z nimi. Z całą pewnością siebie mogę o tym mówić, gdyż dotknęłam ich problemów. Wiedzą, że, mnie nie interesują narkotyki. Mnie obchodzi ich życie! Młodzi byli i są moimi nauczycielami.Zawsze ich słucham. Mogę każdego dnia wiele się od nich nauczyć.
Jak zdopingowałaś chłopców z ulicy do modlitwy? Pierwsi chłopcy wstawali wczesnym rankiem i szli do pracy na pole. Po około miesiącu jeden z nich usiadł koło nas, gdy się modliliśmy i powiedział:,,Chcę robić to, co wy''. Tak się to zaczęło. Z czasem dołączyli do nas pozostali. Nie spodziewaliśmy się tego. Byłam bardzo szczęśliwa. Powoli wszyscy zjednoczyli się z nami w modlitwie. To był prezent od Boga za wszystkie moje poświęcenia. To było niesamowite! Zrozumiałam, że młodzi chcą spotkać Boga, że są Jego spragnieni. W ten oto sposób modlitwa i wiara stała się czymś fundamentalnym we Wspólnocie.
Czym jest dla Ciebie wiara? Wiara jest dla mnie spotkaniem z żywą Osobą- z Jezusem Chrystusem. Jest rozwiązaniem wszystkich problemów. Trzeba mieć odwagę, aby pokazać to młodym. Zaproponowałam im to, co ocaliło mnie- życie Jezusa i Jego krzyż.. Gdy otwierasz serce przed Bogiem otwierasz się na bliźniego, na ryzyko i miłość. Otwierasz się na prawdziwą wiarę, która jest tak silna, że czasami nie jesteśmy wstanie jej objąć rozumem.
Jak to możliwe, że Wspólnota rozwija się żyjąc z Bożej opaczności? Zrozumiałam, że nie mogę opierać się na funduszach od państwa i na pieniądzach od rodziców. Są oni gotowi dać wszystko, aby wyciągnąć dziecko z narkomanii. Zdałam sobie sprawę, że powinnam całkowicie zaufać Bogu. Z tego powodu wykluczyliśmy z naszego życia jakiekolwiek dotacje. Pieniądze dają fałszywe poczucie pewności siebie i szczęścia. Kiedy masz je w kieszeni czujesz się mocny. To było w przeszłości zgubą i zagrożeniem dla chłopaków. Dzięki temu, że Wspólnota zdała się całkowicie na Bożą opaczność młodzi mogą odczuć, że Pan myśli o nas każdego dnia. On jest Ojcem, który troszczy się o swoje dzieci. Daję słowo, że w tych wszystkich latach nigdy o nas nie zapomniał!
Jakieś plany na przyszłość? Nigdy nie planowałam niczego.Zawsze słuchałam tego, co przyniesie ŻYCIE i wola Boża. Nie wyobrażałam sobie, że otworzymy tyle domów w różnych krajach. Nie myślałam o misjach i że nasi młodzi będą w stanie pomagać dzieciom z ulicy. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania. Bóg zachwyca nas swoimi cudami. Pragnę tylko jednego: trwać w ufności.Chcemy podążać ścieżkami Pana,pewni, że On wraz ze swoją matką Maryją nas poprowadzi!
Wydrukuj
|